Cudowne dziecko,
które ma za zadanie uratować świat. Ileż podobnych historii zdarzyło się Wam
poznać? Mimo, że główne założenia Gry Endera wydają się być mocno
odgrzewanym kotletem, w rzeczywistości książka ta jest o wiele lepsza, niż
mogłoby się wydawać sceptykom.
Trudne
dzieciństwo może być synonimem klęski pedagogicznej, zaniedbania i skrajnej
patologii, choć równie często tym mianem można podsumować przeszłość cudownych
dzieci, małych geniuszy, którzy zbyt prędko dorośli. Nie inaczej było w
przypadku sześcioletniego Endera, który urodził się jako trzeci na przeludnionej Ziemi, gdzie maksymalną ilość potomstwa
ustalono na dwójkę dzieci. Jego przyjście na świat było poprzedzone zgodą
rządu. W założeniach, Ender miał być wybrańcem, cudownym dzieckiem, które trafi
do Szkoły Bojowej i pomoże w obronie Ziemi przed kolejną inwazją obcych.
Zgodnie z
przewidywaniami, Ender okazuje się chłopcem szczególnym. Jego osobowość i
wrażliwość czynią go idealnym kandydatem do dalszego szkolenia. To, co nie
udało się jego zbyt brutalnemu i bezwzględnemu bratu Peterowi oraz delikatnej siostrze
Valentine, ma szansę zakończyć się sukcesem w przypadku Endera. Chłopiec trafia
do Szkoły Bojowej, gdzie rozpoczyna się gra o umiejętności, przywództwo,
karierę, przetrwanie ludzkości i… zachowanie człowieczeństwa bez względu na
okoliczności.
